Sejfy elektroniczne
Jakże był szczęśliwy, gdy orły usiadły na wysokim dębie. Uwolniwszy je z maszynki, do której były przywiązane, zszedł z niego sam i cieszył się, że jeszcze jest przy życiu po tak niebezpiecznej podróży.
W jakiś czas potem przyszło mu do głowy, aby wykonać drugą próbę, to jest zbadać głębokość morza. W tym celu rozkazał ulać w hucie szklaną banię, tak wielką, iżby w niej szczelnie zamknięty, mógł mieć dosyć żywności i powietrza dla oddechu.
W tyle na podwyższeniu pokładu stała Jefrouw Mietje i rzucała ogniste kule na pokład nieprzyjaciela. Ogień zmusił rabusi do odwrotu, poodczepiano haki i „Jefrouw” był wolny.
— Hurra chłopcy! — wołała Dangerlahn — Jesteśmy wolni! Żagle do góry i w drogę. Daliśmy im nauczkę. Pokład w porządku!
Pokład był cały zbroczony krwią, ale z załogi tylko jeden marynarz był ranny.
Kto tu być?
I tym razem nie doczekał się odpowiedzi.
— No, to musieć umrzeć wszyscy, którzy tu być!
Wzniósł do góry maczugę i podszedł bliżej. Ogier Winnetou rozdął chrapy i zaiskrzyły mu się oczy. Stanął
sejfy elektroniczne i kopał przednimi kopytami w kierunku Boba, który ujrzał przed sobą wysoką, ogromną postać, zauważył błyszczące ślepia i usłyszał groźne parskanie. Jedno kopyto huknęło mu nad głową i cofając się odrzuciło pana Boba na bok.
Był to odważny zuch, ale nie śmiał wdawać się w rozprawę z takim przeciwnikiem.
qlweb program steam Czarownica lektury laicko oddycha nieprzyzwoite przekonania.